Witajcie!
Seria o historii radiestezji ukaże się w kilku częściach.
Dziś zajmiemy się prehistorią, jednak zanim to zrobimy, cofniemy się na chwilę do XX wieku.
W poprzednim poście wspomniałem o zasługach francuskojęzycznych księży z początku zeszłego stulecia dla współczesnej radiestezji. Po publikacji ich badań, radiestezją zaczęli się zajmować również ludzie spoza kleru. Radiestezja przeżywała wtedy rozkwit we Francji, a część z badaczy poświęciła się również badaniom historii.
Na szczególną uwagę zasługuje dwóch badaczy: Leon Chaumery i Andre de Belizal. Dzisiejszy oraz następny post będzie napisany głównie z perspektywy ich odkryć, a historię obu tych panów przedstawię w jednej z kolejnych części tej serii.
Nie mógłbym również nie wspomnieć o dr Robercie J. Gilbercie, założycielu instytutu Vesica, którego opracowaniem odkryć de Belizala i Chaumery’ego posiłkowałem się, tworząc tego posta. Opracowanie pochodzi z jego kursu (to nie jest post sponosorowany) The Universal Vibrational Spectrum. O tym panu również będzie więcej w kolejnych postach.
Na pewno nie spodziewaliście się tutaj hiszpańskiej inkwizycji hiszpańskich jaskiniowców korzystających z radiestezji.
Ja również byłem zaskoczony, kiedy przeczytałem o tym po raz pierwszy.
Nie powiedziałbym, że dowody, które przedstawię poniżej, są niepodważalne. Uznałbym je raczej za dość odważne spekulacje, które z punktu widzenia radiestezji brzmią poniekąd sensownie.
Malowidła w jaskiniach
Powyższe malowidło zostało znalezione na ścianie jaskini w Pirenejach.
Obrazek przedstawia dzikie konie, czyli zwierzynę łowną dla jaskiniowców.
Dookoła zwierząt widać odciski ludzkich dłoni.
Wg de Belizala i Chaumery’ego odciski dłoni miały tworzyć energetyczne połączenie między myśliwym a zwierzęciem oraz narzucać wolę myśliwego na jego ofiarę.
Dodatkowo malowidła w miejscach wrażliwych dla zwierząt (serce, płuca, itp.) mają być naznaczone uderzeniami włóczni oraz strzał. Ja niestety tych śladów nie widzę na zdjęciu, a jestem pewien, że de Belizal i Chaumery wspominają o tym samym malowidle, które tutaj zamieściłem. Być może jest to lepiej widoczne na żywo lub zostało opisane przez badacza Norberta Castereta, na którego się powołują.
A więc poprzez wyżej wymienione praktyki, które prawdopodobnie były częścią jakichś rytuałów, jaskiniowcy mieliby osłabiać energetycznie zwierzęta, na które polowali, czyniąc je łatwiejszą zdobyczą.
Czy tak było naprawdę? Tego nie wiemy, jednak z perspektywy radiestezji, faktycznie ma to jakiś sens. Mielibyśmy wtedy do czynienia z jakąś formą teleradiestezji, a nawet czymś co przypomina praktyki znane z voodoo.
Wyrzeźbione poroża
Kolejnym odkryciem de Belizala oraz Chaumery’ego było zastosowanie tzw. Wands of Commandment. Były to wyrzeźbione poroża jeleni lub renirefów z wydrążoną dziurą. Według wikipedii najprawdopodobniej mogły one służyć jako wyrzutnie włóczni lub jako insygnia władzy.
Według naszych dwóch badaczy służyły one do szukania dzikiej zwierzyny. Od tego, jakie zwierzę było wyrzeźbione na “różdżce”, miało zależeć, jaki gatunek zwierząt będzie ona wykrywać. Na powyższym obrazku mamy znów do czynienia z koniem.
Przez wydrążoną dziurę miał być wkładany patyk. Trzymając patyk poziomo w jednym ręku, a drugą ręką badając różne kierunki korzystając z niej niczym z anteny, różdżka miała zacząć się ruszać, gdy badający skierował rękę w kierunku, w którym przebywało poszukiwane zwierzę.
Jest to oczywiście kolejna spekulacja, jednak również w tym przypadku wydaje się mieć ona sens.
Oczywiście możemy mieć tutaj do czynienia z tzw. zespołem młotka, czyli: “jeśli jesteś młotkiem, to wszystko dookoła wygląda jak gwóźdź”, albo bardziej współcześnie: “jeśli jesteś myśliwym, to wszystko wygląda jak dzik”.
Oboje panowie poświęcili sporą część swojego życia badaniom radiestezyjnym, więc nie byłoby to niczym dziwnym, że patrzyli na wszystko przez pryzmat radiestezji, co oczywiście wcale nie musi oznaczać, że nie mieli racji.
Miejsca mocy
Miejsca mocy kiedyś były miejscami kultu, różnego rodzaju rytuałów, a czasem i pochówku. Do dziś wiele z nich cieszy się sporą popularnością i jest ku temu dobry powód, ponieważ emitują one silne energie bardzo korzystne dla człowieka oraz ułatwiające osiągnięcie głębokich stanów medytacyjnych. Z większości miejsc mocy wypływają źródła, których woda ma często właściwości lecznicze. Na pewno każdy słyszał o słynnej wodzie z Lourdes.
Z czasem ludzie zaczęli stawiać megalityczne budowle na miejscach mocy, takie jak menhiry, dolmeny oraz kromlechy, w celu oznaczenia tych miejsc, a także wzmocnienia ich pozytywnej energii.
Przykładowe dolmeny i menhir zamieściłem powyżej, natomiast kromlechami są np. Stonehenge i kamienne kręgi w Odrach.
Wg dr Ibrahima Karima, wybitnego egipskiego radiestety, większość zabytkowych kościołów, katedr i świątyń innych religii została wybudowana na “fundamentach” takich właśnie megalitycznych konstrukcji.
Jednym z najsilniejszych miejsc mocy w Polsce jest góra Ślęża. Niegdyś na szczycie znajdował się zamek, a obecnie na jego ruinach stoi tam kościół. Czy pod kościołem i ruinami zamku znajduje się jakaś megalityczna budowla? Tego nie wiemy. W 2004 r. odbywały się tam prace archeologiczne, jednak odryły one jedynie ruiny zamku.
W książce Leszka Mateli “Magiczne wyprawy po Polsce” natknąłem się na informację, że najprawdopodobniej na szczycie postawiony był monumentalny kamienny krąg poświęcony bóstwu słonecznemu. Kolejną zagadką są kamienne wały okalające Ślężę. Przypuszcza się, że było ich 6 i że zostały wzniesione w celu wzmocnienia energii emitowanej przez świętą górę.
Niedaleko szczytu znajduje się tzw. Święte Źródło, w którym pielgrzymi obmywali się przed wejściem na górę.
Wydaje mi się, że chodzi tutaj o źródło zaraz przed szczytem, obok czerwonego szlaku prowadzącego z Sulistrowic.
Święte gaje
Oglądając kiedyś film Łukasza Łuczaja o świętych drzewach Serbii, zwróciłem uwagę, że większość z tych drzew (jest ich tam naprawdę sporo, więc nie sprawdziłem ich wszystkich) emituje identyczną energię jak miejsca mocy. Pomyślałem wtedy o świętych gajach słowian oraz celtów i przyszło mi do głowy, że sadzenie drzew mogło stanowić alternatywny sposób na wzmocnienie energii w miejscach mocy. Święte gaje również były miejscami obrzędów religijnych. Czasami łączono obie te metody i w świętych gajach stawiano kamienie [link].
Niestety większość świętych gajów oraz świętych drzew zostało wyciętych w procesie chrystianizacji, na szczęście z drobnymi wyjątkami, takimi jak wyżej wspomniane drzewa w Serbii (głównie są to dęby), gdzie zostały one zaadaptowane przez religię chrześcijańską i włączone do obrządków. Każde drzewo ma swojego patrona oraz jest oznaczone krzyżem, a w dzień danego patrona pod drzewem odprawiane jest nabożeństwo, często połączone ze wspólnym biesiadowaniem.
W drugiej części filmu pan Łukasz bierze udział w takiej ceremonii w zagajniku, który cały jest uważany za święty. Wg. pana Łukasza: “jest to przypuszczalnie ostatni funkcjonujący święty gaj słowiański”.
Zakończenie
To by było na tyle. Mam nadzieję, że było ciekawie. Zapraszam do dyskusji na Telegramie.
Link: https://t.me/c/3738905313/4
Kod QR:

To jest link do wątku o tym poście. Do dyskusji na inne tematy zapraszam do wątku General, do którego można przejść z powyższego wątku w telegramie lub korzystając z linku na stronie głównej.
Pozdrawiam wszystkich cieplutko!