Czym jest radiestezja?

Miało być krótko i na temat, ale wyszło jak zawsze. Część wątków na pewno rozwinę w osobnych postach. Zdecydowanie możecie się spodziewać osobnych postów na temat historii radiestezji, charakterystyki promieniowania radiestezyjnego oraz tego, jak zacząć swoją własną przygodę z radiestezją.

Miłej lektury!

Czym jest radiestezja?

Słowo radiestezja to połączenie dwóch słów: łac. radiatio - promieniowanie i gr. aisthēsis - wrażliwość. Można więc powiedzieć, że radiesteta to osoba wrażliwa na promieniowanie, a sama radiestezja jest wykorzystaniem tej wrażliwości w różnych celach.

Choć termin radiestezja powstał w latach 30. XX wieku, zjawisko promieniowania i osoby zajmujące się jego badaniem istnieją od zarania dziejów.

Historię radiestezji opiszę w osobnym poście.

Rodzaje radiestezji

Istnieją dwa rodzaje radiestezji: mentalna i fizyczna.

Radiestezja mentalna

Polega ona na wejściu w dialog z naszą podświadomością poprzez zadawanie pytań oraz programowaniu wahadła, żeby wykonywało określone ruchy w zależności od odpowiedzi. Np. Zadajemy proste pytanie typu tak/nie (np. “Czy ten pomidor jest dla mnie dobry”), wcześniej programując wahadło, żeby np. kręciło się w prawo na “tak”, a w lewo na “nie”. Dodatkowo istnieje wiele tzw. biometrów. Są to różnego rodzaju diagramy, które możemy sobie wydrukować lub zakupić. Tutaj możemy zadawać inne pytania w zależności od biometru. Wahadło w odpowiedzi na pytanie zacznie się wychylać w stronę określonej wartości zaznaczonej na biometrze.

Radiestezja fizyczna

Określana jest również czasem jako radiestezja wibracyjna. Zamiast zadawania pytań bazuje na zjawisku rezonansu między materiałami lub kształtami oraz odpowiedniej kalibracji przyrządów pomiarowych w celu wykrycia obecności lub braku obecności konkretnych energii. W tym wypadku nasze ciało odbiera bodźce bezpośrednio, zanim zdążą one dotrzeć do podświadomości. Jest bardziej techniczna i dokładna niż metoda mentalna i wg niektórych mniej podatna na autosugestie osoby badającej.

Która lepsza?

Nie mnie oceniać, ponieważ korzystam głównie z metody fizycznej. Na pewno każda ma swoje wady i zalety, i bez wątpliwości na wyższym etapie rozwoju korzystanie z obu metod daje o wiele więcej możliwości.

Na początek jednak polecam zacząć od skupienia się na metodzie fizycznej.

Metoda fizyczna wiodła prym w latach 30. XX wieku we Francji, jednak najprawdopodobniej na skutek pewnego tragicznego wypadku, który opiszę w osobnym poście, została wyparta przez metodę mentalną, która do dziś dominuje w całej Europie. Zdecydowana większość książek o radiestezji dostępnych w języku polskim traktuje o radiestezji mentalnej i czasem jedynie wspomina o radiestezji fizycznej, nie rozwijając głębiej tego tematu. Mam nadzieję, że uda mi się przedstawić go nieco szerzej na tym blogu.

Jeszcze parę słów na temat skuteczności radiestezji mentalnej. Dla osób zaznajomionych z panem Davidem Hawkinsem i jego mapą poziomów świadomości [link] ciekawa może być wzmianka zawarta w jego książce “Technika Uwalniania” w dodatku B dotycząca testu mięśniowego, z którego można korzystać w sposób mentalny oraz fizyczny (jednak wydaje mi się, że mowa tutaj głównie o sposobie mentalnym, ponieważ to na nim skupia się autor w dalszej części tego tekstu):

Trzeba mieć na uwadze, że aby otrzymać trafne odpowiedzi, intencja oraz testujący i badany muszą sami kalibrować powyżej 200.

Dalsze badania wykazały, że przy świadomości na poziomie 200 ryzyko błędu wynosi 30%. Im wyższy poziom świadomości mają osoby przeprowadzające test, tym trafniejsze wyniki.

Myślę, że te spostrzeżenia można również przełożyć na korzystanie z innych narzędzi radiestezyjnych.

Jak już jesteśmy przy Davidzie Hawkinsie to pozwolę sobie przytoczyć jego słowa z tejże samej książki na temat tego skąd wg niego biorą się odpowiedzi na pytania w metodzie mentalnej:

Pole energii świadomości jest przestrzenią o nieskończonym wymiarze. Poszczególne poziomy są skorelowane z ludzką świadomością… Te pola energii odzwierciedlają ludzką świadomość i wpływają na nią.

Wszystko we wszechświecie emituje określoną częstotliwość, pewne pole energii, które stale jest obecne w ogólnodostępnym polu świadomości. W ten sposób każda osoba czy istota, która kiedykolwiek żyła, oraz wszystko, co jej dotyczyło - łącznie z każdym zdarzeniem, myślą, czynem, uczuciem czy postawą, jest na zawsze zapisane i może być odczytane w dowolnym momencie teraz lub przyszłości.

To pole energii przez niektórych jest nazywane polem morfogenetycznym lub kronikami Akaszy.

Co badamy?

Promieniowanie (żeby odróżnić je od innych rodzajów promieniowań, będę je nazywał promieniowaniem radiestezyjnym), o którym mowa, jest energią, a dokładniej pewnym spektrum energii, którego nie jesteśmy w stanie “dostrzec” naszymi zmysłami (z drobnymi wyjątkami) ani zmierzyć specjalistyczną aparaturą.

Energia ta przyjmuje różne nazwy w różnych kulturach:

  • Energia witalna - w świecie współczesnym
  • Chi - w Chinach
  • Ki - w Japonii
  • Prana - w Indiach
  • Ka - w starożytnym Egipcie
  • Eter - w starożytnej Grecji
  • Vril - w niektórych kręgach ezoterycznych w Europie (występuje również w książce Nadchodząca Rasa, która rzekomo była jedną z inspiracji pewnego niespełnionego malarza z Austrii)

Dlaczego badamy?

Radiestezja jest i była wykorzystywana m.in. do:

  • szukania miejsca na studnię
  • szukania złóż metali i minerałów
  • wyznaczania stref zadrażnień niekorzystnych dla człowieka
  • szukania osób zaginionych
  • stawiania budowli (odpowiednio zaprojektowana budowla będzie emitować pozytywną energię, a postawiona w miejscu mocy dodatkowo zwiększy jego pozytywne oddziaływanie)
  • diagnozy różnych schorzeń
  • doboru leków, ziół, suplementów, itd. oraz ich dawek
  • przywracania równowagi energetycznej w ciele człowieka
  • rozwoju duchowego

Czym badamy?

Tutaj mamy podział na dwie kategorie: różdżki i wahadełka. Z różdżek nigdy nie korzystałem i się na nich nie znam, więc się nie wypowiem. Jeśli chodzi o wahadełka, to jest ich tyle rodzajów, że można się za głowę złapać, ale na dobry początek wystarczy jedno wahadełko neutralne, a potem też wcale nie potrzeba ich aż tak wiele.

Oprócz tego, do prostych “pomiarów” możemy skorzystać z czegoś, co mamy zawsze przy sobie, naszego własnego ciała, czyli z testu kinezjologicznego (mięśniowego). W ten sposób możemy zbadać, czy dany przedmiot lub jedzenie wpływa na nasz organizm pozytywnie lub negatywnie. Tak jak w przypadku wahadełek i różdżek, tutaj również mamy wybór między metodą mentalną i fizyczną.

Choć nie jest to książka o radiestezji, ok. 10 różnych metod na wykonanie testu mięśniowego jest opisane w “Kodzie Emocji” dr Bradleya Nelsona. W tym metody “dyskretne” przy użyciu palców jednej ręki, żeby np. nie wyglądać jak debil testując w sklepie pomidora. Najprawdopodobniej wszystkie lub większość z nich można znaleźć w internecie.

Radiestezja a duchowość

Zacznijmy może od stanowiska kościoła katolickiego, które jest dosyć dziwne. W średniowieczu za praktykę radiestezji można było zostać posądzonym o czary i spalonym na stosie. W czasach dzisiejszych, z tego co udało mi się odnaleźć w internecie, radiestezja nie jest przez kościół zabroniona, natomiast jest raczej odradzana, z tych samych powodów co kiedyś. Zalecana jest ostrożność i krytyczne myślenie. Gdzieniegdzie straszy się potencjalnym opętaniem przez siły nieczyste.

Jak na ironię, radiestezja jaką znamy we współczesnej postaci została w dużej mierze zachowana oraz rozwinięta właśnie przez kościół. Na początku XX wieku we Francji światło dzienne ujrzały publikacje opisujące w jaki sposób Jezuici nauczali księży misjonarzy metod radiestezyjnych. Dzięki radiestezji misjonarze umieli rozpoznawać wodę zdatną do picia, pokarmy zdatne do jedzenia, lecznicze lub trujące rośliny, itd. Dzięki tym zdolnościom byli w stanie przetrwać w nowych warunkach na misji, przysłużyć się lokalnej społeczności, a także pokazać dzikim ludom że ich Bóg ma wielką moc. Następnie francuscy oraz szwajcarscy księża zaczęli rozwijać swoje własne metody i publikować je w postaci artykułów oraz książek. Warto tu wymienić księdza Alexisa Bouly’ego, któremu zawdzięczamy termin radiestezja, oraz księdza Abbe Mermeta, który wydał bardzo ważną książkę dla świata radiestezji “Comment j’opere” (Jak działam), przetłumaczoną później na język angielski i wydaną pod nazwą “Principles and Practice of Radiesthesia”. Książkę tę można pobrać za darmo tutaj.

Żeby tego było mało, radiestezja jest praktykowana wśród księży do dziś, również w Polsce. Wg Leszka Mateli, radiestety i autora wielu publikacji na temat radiestezji, wśród 10 najwybitniejszych radiestetów w Polsce, połowa z nich to księża.

W tym temacie polecam również artykuł arcybiskupa Bolesława Pylaka, zmarłego w 2019 roku, który był praktykiem oraz popularyzatorem radiestezji [link].

W kwestii duchowości środowisko samych radiestetów jest również w pewnym stopniu podzielone. Chcąc, aby radiestezja została uznana za oficjalną naukę lub aby przynajmniej nie była obiektem żartów i kpin w środowiskach naukowych, niektórzy radiesteci całkowicie odrzucają aspekt duchowy, próbując przypisać promieniowaniom radiestezyjnym właściwości promieniowania elektromagnetycznego lub nawet klasyfikować je jako takowe.

Czym dokładnie jest promieniowanie radiestezyjne opiszę w osobym poście.

Radiestezja a nauka

Radiestezja nie jest uznawana przez naukę akademicką, aczkolwiek od 1983 roku jest uznawana w Polsce za rzemiosło. Można zdać egzamin czeladniczy oraz mistrzowski i legalnie wykonywać zawód radiestety.

Zdarzały się również przypadki powoływania radiestetów na biegłych sądowych [link].

Wielu radiestetów w swojej praktyce przyjmuje naukowe metodologie przy wykonywaniu pomiarów. Do tego celu powstały różne skale takie jak skala Bovisa czy skala BSM. Niestety mają one swoje wady. Ponieważ są one skalami mentalnymi, wyniki badań poszczególnych miejsc, przedmiotów, etc. potrafią się znacząco różnić w zależności od tego, kto je wykonuje.

Mimo tego, że nie dysponujemy odpowiednią aparaturą do pomiaru promieniowania radiestezyjnego, wciąż możemy badać wpływ tych energii na organizmy żywe. Doskonałym przykładem jest promieniowanie tzw. cieków wodnych, które zazwyczaj ma na nas wpływ negatywny. W 1929 r. baron Gustav von Pohl naniósł na mapę bawarskiego miasteczka Vilsbiburg wszystkie pasma zadrażnień oraz ich skrzyżowań. Następnie porównał ją z mapą wszystkich zarejestrowanych śmierci z powodu raka w ciągu ostatnich kilkunastu lat. Okazało się, że wszystkie osoby, u których bezpośrednią przyczyną zgonu był rak spały na skrzyżowaniach stref geopatycznych lub ich pojedynczych pasmach. Dużo więcej takich przykładów, w tym i ten, który właśnie wymieniłem, można znaleźć w książce Leszka Mateli pt. “Radiestezja”.

Czy każdy może zostać radiestetą

Tak.

Niektóre osoby mogą mieć nieco lepsze predyspozycje niż inne, ale ostatecznie, tak jak we wszystkim, liczy się ciężka praca, a nie wrodzony talent, ponieważ wrażliwość na promieniowanie radiestezyjne można rozwijać poprzez regularną praktykę. Sam fakt, że interesuje Cię ten temat najprawdopodobniej świadczy o tym, że masz do tego predyspozycje.

Będzie post o tym, jak i od czego najlepiej zacząć.

Zagrożenia

Myślę, że opętanie przez demony możemy odrzucić z marszu, natomiast warto wiedzieć o kilku innych rzeczach.

Głównym zagrożeniem jest badanie energii negatywnie wpływających na ludzi. Niezależnie od tego, czy używamy różdżki czy wahadła, gdy badamy np. strefy zadrażnień, samo przebywanie w takiej strefie wyczerpuje nasz organizm. Dodatkowo samo badanie wymaga dostrojenia się naszego ciała do badanej energii poprzez wejście w pewnego rodzaju rezonans z tą energią. U osób chorych może to spowodować zaostrzenie stanów chorobowych. Dlatego każdy rozsądny radiesteta stosuje zasady BHP w swojej praktyce, regularnie oczyszcza swoje ciało ze złych energii oraz regularnie bada swój stan energetyczny. Jednym z prostszych sposobów na oczyszczenie jest np. wzięcie prysznica zaraz po zakończeniu badań. Osobom początkującym polecałbym rozwijanie swoich umiejętności poprzez badanie wyłącznie energii pozytywnych.

Kolejną rzeczą, o której rzadko się wspomina, jest to, że praktykowanie radiestezji zwiększa naszą wrażliwość na promieniowania radiestezyjne. Niestety również na te złe. Z jednej strony może to być zaleta, bo świadomie lub podświadomie będziemy unikać miejsc lub przedmiotów o złej energetyce, a z drugiej strony nie zawsze mamy wpływ na to, gdzie przebywamy, a czasem nawet krótka ekspozycja może dać nam w kość.

Uważam, że jest to coś, o czym powinno się wiedzieć przed rozpoczęciem swojej przygody z radiestezją. Ja na przykład o tym nie wiedziałem.

Czy gdybym wiedział, to podjąłbym taką samą decyzję? Jeszcze jak!

Zakończenie

To by było na tyle. Mam nadzieję, że było ciekawie. Zapraszam do dyskusji na Telegramie.

Link: https://t.me/c/3738905313/3
Kod QR:
Link do wątku o poście

To jest link do wątku o tym poście. Do dyskusji na inne tematy zapraszam do wątku General, do którego można przejść z powyższego wątku w telegramie lub korzystając z linku na stronie głównej.

Pozdrawiam wszystkich cieplutko!